WYDARZENIA

Zajrzyj na Allegro. Aukcje charytatywne dla Mateuszka!

Małe sukcesy
20.04.20011
* Mateusz zna kilkanaście czasowników, których używa dość trafnie
* Zna kilkanaście przymiotników
* Zna wiele rzeczowników - tutaj ciągle mnie zaskakuje
* Potrafi zasygnalizować czego chce np. "daj mi czerwone" - wtedy szukam w zasięgu wzroku czegoś czerwonego :D umie też powiedzieć "daj mi mleko" - tak więc jest naprawdę super!
* Płynnie liczy do 20 w dwie strony, a dalej tak dość nie wyraźnie.... ale jakoś idzie.
* Zna kolejność liter w alfabecie, potrafii go ułożyć.
* Umie przeczytać kilka sylab i swoje imie (myślę, że umie więcej nawet, ale nie zawsze chce pokazać)
* Potrafi napisać na klawiaturze kilka słów np. "oso", "mama", "miki", "tomek"
* Panie z przedszkola powiedziały że zna kontynenty (nie sprawdzałam, ale myślę, że tak może być)
* Mateusz umie SKAKAĆ! Śmiejcie się, ale to było bardzo trudne dla niego. Nie potrafił wydać odpowiednich komend nogom, żeby oderwać się od ziemii, a teraz skacze jak mała pchełka.
* Na Mikołaja mówił swój pierwszy wierszyk:
"Mikołaju, Mikołaju co niesiesz w tym worku?
Piłeczkę co skacze,
Laleczkę co płacze,
Samochodzik co jeździ,
Choinkę co świeci
I niosę to wszystko dla grzecznych dzieci!" - łatwe nie było :D
* Nuci kilka piosene,
* Potrafi obsługiwać komputer, laptopa i naprawdę nawet w googlu wpisze sobie np. "Oso" wchodzi na Disneyplayhouse w Asi i gra tam w gry anglojęzyczne, komentując po polsku co robi. Jest też polska strona, ale mamy dużo mniej i bardzoje uboższe gry. Mateusz lubi Agenta Specjalnego Oso, lubi zagadki Myszki Miki, wybiera jaki mysi sprzęt do czego służy....
* Poprawił się w stosunku do siostry, zauważa ją i nawet w pewnym sensie się o nią troszczy
* Zaakceptował inne dzieci w przedszkolu
* Dużo lepiej zachowuje się na dworze, chociaż tutaj nadal nie jest idealnie (Mateusz nie rozumie słowa STOP, chociaż próbuje go tego nauczyć już ponad rok.... )
* Mateusz w końcu zaczyna kolorować. Bardzo tego nie lubi, ale według wzoru ewentualnie jak ma nastrój coś pokoloruje. Co do pisania, czy rysowanie to nie jest pięknie i różowo, ale zdecydowanie lepiej niż było, bo MAteusz namalował już w swojej karierze kilka obrazków, w tym portret Miki, który jest na naszej stronie.

30.04.2010

Mateuszek od 2 tygodni jest intensywnie uczony załatwiania swoich potrzeb tak jak należy.

Z kupką jest trudniej, bo Mateusz miał ogromny strach przed tą czynnością. Zmuszanie go wywływało zatrzymywanie stolca, więc nie wiedzieliśmy, co mamy zrobić. Kilkugodzinne przesiadywanie na tronie też nie dawało rezultatów. W końcu przypadkiem nasunęło się rozwiązanie, gdy byliśmy w gościach nie mieliśmy nakładki na WC i pojawił się zgrzyt. Przypomniało mi się, że kiedyś czytałam w książce, że można dziecko posadzić tyłem... To był strzał w dziesiątke. Od tego czasu Mateusz sam siada i robi siusiu. Udało się też 2 razy już z kupką. Tak więc jesteśmy na bardzo dobrej drodze do samodzielności w tej dziedzinie.
Podejrzewam, że Mateusz denerwował się tym, że go obserwujemy. Wcześniej gdy robił kupke w pampersa, zamykał się w pokoju i  nie wolno było wejść. Ponoć dzieci z autyzmem tak czasem mają. Sposób z sadzaniem tyłem jest niesamowity, bo Mateusz nie czuje presji, a my jesteśmy szczęśliwi, że nie płacze i że oszczędzamy pampersy... :D


30.04.2010

Rytuał "słodki całusek"

Kolejną ciekwostką, jaką ostatnio zauważyłam (jakieś 3 tygonie temu), jest sposób pożegnań. Kiedy Mateusz wychodził z domu, lub kiedy go zostawiała w ośrodku na ćwiczenia, często płakał... Wręcz się żalił! Nie wiedział dlaczego tak jest. Dziwił mnie fakt, że mąż nie ma takich problemów. Przeanalizowałam sytuacje i zwróciłam uwagę na "słodkiego całuska", którego należy dać Mateuszkowi na pożegnanie. Od tego czasu moje problemy z rozstaniami stały się dużo mniejsze...

30.04.2010

Tomek - "naprawdę użyteczna lokomotywa"

Od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad istotną kwestią dotyczącą obsesji mojego dziecka. Są dwie odmienne szkoły postępowania w takich przypadkach i nurtującym mnie pytaniem było, którą z nich wybrać: "przerywać obsesje, czy nie?", "wchodzić w świat wyobraźni czy nie?". Budziło to we mnie kontrowersje. Jednak po lekturze książki "Mój przyjaciel Henry" (Nuala Gardner) oraz opinii rodziców z Forum czytelników SDSI stwierdziłam, że należy w to wchodzić (oczywiście z zachowaniem granic). Mały podobnie jak bohater tej książki, i wiele innych autystycznych dzieci uwielbia pociągi z wyspy Sodor. Spróbowałam kilkarazy opanować jego frustrację przy pomocy Tomka małegeo niebieskiego pociągu i stwierdzam, że Tomek, jest "naprawdę użyteczną lokomotywą". Teraz wykorzystuje gumowego Tomka kompielowego, żeby nauczyć małego, jak należy się kompać. Mateusz patrzy na przyjazną buzie. Ja udając głos Tomka mówie np. "Mateuszku umyj brzuch", "Mateuszku umyj nóżki"... i on to robi. Powolutku skłaniam sie też do tego, żeby pokazać, że prysznic nie boli i uczę go aby mył gumowego przyjaciela gąbką... Są to naprawde delikatne tematy i uważam, żeby Mateuszka nie zrazić. Tomek, Piotrek albo jakiś inny ich przyjaciel często towarzyszy nam w wyprawach po Zuzie do żłobka, a ostatnio był z nami nawet u logopedy. Ku mojemu zdziwieniu Mateusz ćwiczył tego dnia niesamowicie dobrze. Widać widok uśmiechniętego parowozu był dla niego silną motywacją, bo bez problemu wykonywał wszystkie polecenia!

Gdzie, jak i kiedy
szukać pomocy?

Strony Internetowe Invedia