WYDARZENIA

Zajrzyj na Allegro. Aukcje charytatywne dla Mateuszka!

14.11 2011

 Jesień mija, a my jesteśmy jacyś tacy zabiegani, nie ma czasu na nic. Już kilkakrotenie zabierałam się za aktualizację strony, ale zawsze coś rozpraszało moją uwagę. Mam nadzieję, że dziś uda mi się to zrobić...

 Co u nas słychać? Niestety nadal mamy autyzm i to się chyba nie zmieni, zaakceptowaliśmy to i tak jest łatwiej. Zmienia się natomiast natężenie i częstotliwość występowania jego symptomów. Zachowania steoretypowe przebijają się przez naszą codzienność, sensoryzmy raz są większe raz mniejsze... wszystko jest w ciągłym  ruchu. 

Ja jestem też już jakaś taka bardziej "oswojona" i "pogodzona" z tym naszym autyzmem. Zdecydowanie łatwiej akceptuje to co się pojawia i zdrowiej na to reaguję niż kiedyś. Doszłam do takiego wniosku, że wszyscy robimy co tylko możemy, aby pomóc Mateuszkowi wyzdrowieć. Nie mam sobie nic do zarzucenia i wiem, że przynosi to efekty, bo wyniki naszej ciężkiej pracy są naprawdę widoczne.

Przechodziliśmy różne fazy, między innymi: fazę pociągów, Myszki Mickey, ostatnio Mateusz biegał z 7 smerfami i nie chciał się z nimi rozstać nawet na chwile, zdażyło się też że przez kilka dni chciał nosić ze sobą książki nawet na plac zabaw. Zawsze wybiera przedmoty o takich samych właściwościach, które można układać, sortować, dopasowywać...  Nie jest tak, że "faza" trwa 24 h na dobę, jego zabawy są teraz inne bardziej "normalne", pociągi przeżywają przygody itd.... jednak jedną przygotę potrafią powtarzać kilka, kilkanaście, albo nawet kilkadziesiąt razy.

 

 

Ostatnio nasiliło się Mateusza zapotrzebowanie na docisk. Potrafi wciskać się pod materac, pod płytę łóżka, między wersalkę a ścianę - wszędzie tam gdzie ścisk. Nie dziwi mnie już takie zachowanie, chociaż wcześniej nie pamiętam, żeby potrzeba na dostymulowanie czucia głębokiego była tak duża. Ponieważ praktycznie zniknęło dostymulowanie okolic ust, które było do niedawna, spodziewałam się że coś nowego się wyłoni. Jest to trochę uciążliwe, bo u dziadków stale "przestawiane" są kanapy, jednak mam już na to kilka pomysłów i myślę, że za jakiś czas poradzimy sobie z dociskaniem.

 

 

Mateusz bardzo poprawił się artykulacyjnie, jego mowa jest zdecydowanie wyraźniejsza. Już prawie nauczyliśmy się wymawiać "L". Słowa nabierają właściwego brzmienia i jest pięknie. Dobrą pomocą do nauki "L" okazały się tory do pociągów "Tomek i Wyspa Mgieł" - Mateusz sam je składa, chociaż mają wiele elementów. Bierze w ręce schemat i bez problemów czyta go mówiąc "Mamo daj mi 2L", "Daj mi 8" itd...

Fajną pomocą okazują się też programy telewizyjne. Postacie z ekrana zawsze miały dobry wpływ na Mateusza, jednak "Art Attack" to chyba mój ulubiony program dla dzieci. Ostatnio zaczęłam go nagrywać i potem na zwolnionym tempie wykonywać prace te które prezentuje Kamil. Robiliśmy już rybki, memo, kosmitów, oczy czy teatrzyk. Nie jest tak, że Mateusz robi wszystko sam, ale przy mojej pomocy potrafii zrobić wiele. Ma do tego chęć, stara się kolorować, wycinać itd.  To dobre ćwiczenie motoryki małej a i pomysł świetny na  rozwojową zabawę z dziećmi. W momencie gdy włącza się ten program on sam biegnie po kartkę i kredki i woła do pana z ekranu "Cześć". 

 

Z fajnych rzeczy jakie ostatnio nam się zdarzyły, to to że któregoś razu tak odruchowo zaczęłam głaskać zmęczonego Mateusza po głowie, ja to lubie, ale on nie... Nigdy tego nie lubił, a jak był malutki (nie wiedziałam jeszcze wtedy że jest chory) to głaskanie do snu przynosiło efekt przeciwny. Kiedy zorientowałam się co robie i że Mateusz nie reaguje negatywnie na głaskanie spytałam "Mateuszku czy mam Cię głaskać?" Usłyszałam "Tak". Ponowiłam pytanie i otrzymałam tą samą odpowiedź, chwilę później Mateusz zasnął. Prawda, że takie chwile są piękne?!?

Napiszę jeszcze, że jesteśmy po rediagnozie w Prodeste. Wyniki bardzo optymistyczne. Mateusz praktycznie we wszystkich obszarach osiągnął założenia z poprzedniej rediagnozy. Oczywiście ma nadal sporo do nadrobienia, najgorzej jest z komunikacją i teorią umysłu... ale już nad tym pracujemy i mamy nadzieję poprawić wynik na kolejnym badaniu. Największe efekty odnotowano w zakresie rozwoju mowy i funkcjonowania poznawczego, przekroczył on znacznie zakres kompetencji w odniesieniu do poprzedniego badania. I dobrze - tak ma być!!!!  Funkcjonownie poznawcze u Mateusza jest na takim samym poziomie jak u jego rówieśników!!! Tak więc gonimy i to bardzo, bardzo gonimy :D :D :D Taka motywacja, taki power jak z tej rediagnozy dodają skrzydeł, dają taką siłę by unosić się w marzeniach o tym, że moje dziecko da sobie radę w dorosłym życiu. Nie wiem do końca jak to będzie, ale tak optymistyczne wyniki rokują nam jak najlepiej. Samodzielność i fakt że moje dziecko będzie w stanie samo zaopiekować się sobą za X lat to najwyższy medal jaki można zdobyć i warto o to walczyć.

 

 

KOMENTARZE:

2011-11-25MamaMateuszka
00:00:14
Aga dzieki za komentarz :D Zawsze to miło wiedzieć, że są ludzie, którzy o nas ciepło myślą. :D
2011-11-25MamaMateuszka
00:03:14
sis- u mnie czasu tak niewiele, że mimo starań nie wychodzi mi systematyczne pisanie..... za to jak sie zbiore to hurtem pisze wszystko. Wiem, że zagląda tu wiele osób i że osoby te powracają, czyli kogoś to interesuje :D
2011-11-22sis
19:36:50
heya, fajniej byłoby tu zaglądać, gdyby notki były krótsze, ale za to pojawiały się troszkę częściej, na przykład 1-2 razy w tygodniu. pozdrawiam
2011-11-15agagroman
19:16:30
Aga - gratulacje!!!! Strasznie się cieszę że tyle dobrych wiadomości. I jak sama piszesz nie raz, autystyczne dzieci wyglądaja tak normalnie, że tylko rodzice wiedzą z jakie góry przenoszą. A z głaskaniem, wzruszyłam się.

Dodaj komentarz:
Nick: *
E-mail:
Treść: *
Przepisz kod z obrazka:
Wyczysc


Gdzie, jak i kiedy
szukać pomocy?

Strony Internetowe Invedia