WYDARZENIA
Zajrzyj na Allegro. Aukcje charytatywne dla Mateuszka!
15.11 2010
Nauka nazywania czynności – to takie podstawy komunikacji, bez których jest bardzo trudno. No bo jak zrozumieć bez słów, że dziecko chce jeść, pić, siku, albo spać… Z drugiej strony, jak dziecko ma wiedzieć o co chodzi gdy chcemy, żeby się ubrało, skoro nie rozumie zwrotu „załóż spodnie”.Praca nad nauką komunikacji z naszym synkiem trwa już ponad rok. Przypomnę, że rok temu nie mówił nic, nawet nie rozumiał, że trzeba mówić. Osiągnęliśmy już bardzo dużo! Kosztowało to nas wiele, mniej więcej tyle, co średniej klasy samochód osobowy, warto było wydać każdą złotówkę. (W tym miejscu bardzo dziękuje wszystkim, którzy nas wsparli finansowo i poproszę o dalszą pomoc, bez pomocy z zewnątrz, w nadchodzącym roku nie będziemy w stanie zapewnić Mateuszowi terapii, leków. Pamiętajcie o nas szykując pity w przyszłym roku – będziemy bardzo wdzięczni). Wracając do tematu, mimo ciężkiej pracy i ogromnych postępów nadal Mateusio ma spore deficyty, a największe właśnie w komunikacji. Według rediagnozy wykonanej we wrześniu poziom mowy czynnej Mateusza ocenia się na 24 miesiące, a biernej na 27 (co oznacza, że musimy nadrobić około 20 miesięcy).
Nadszedł czas na podwyższenie poprzeczki. Musiałam wymyślić coś, żeby nauczyć Mateuszka nowych czasowników. Wychodząc z założenie, że skooro mój synek zaczął używać zwrotu „daj mi” to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sygnalizował inne rzeczy. Zaczęło się od tego, że nie dostałam godzin u logopedy w miesiącu wrześniu, czekaliśmy też na nowe sekwencje z „Prodeste”. Powstała luka popołudniowa, którą należało jakoś wypełnić. Postanowiłam nie siedzieć bezczynnie tylko coś robić. Przejrzałam fora i natrafiłam na świetny wątek z pomocami wykonanymi przez rodziców. Natrafiłam na ciekawy pomysł, zmodyfikowałam po swojemu i wprowadziłam do obiegu. Wygląda to przykładowo tak:

Na początek zrobiłam takich plansz kilka wprowadzając 3 czynności: stoi, siedzi, jedzie na koniu (to z premedytacją, chociaż trudne, ale bardzo na czasie, licząc na emocjonalne podejście Mateusza. Kiedyś chyba opisywałam, jak Mateuszek pod wpływem silnych emocji był w stanie w okresie „nie mówienia” powiedzieć np. „mama”, „chcę jeść”, „banan” – to były jednorazowe sytuacje, ale zawsze spontanicznie wywołane silną emocją). Jako bohaterowie naszych plansz na początku wystąpili: Zuzia, Mateusz i Myszka Miki (potem poszerzała się lista czynności i osób które je wykonują).
Założenie jest takie, że Mateusz widzi na zdjęciu osobę wykonującą jakąś czynność. Pod zdjęciem ma podpis za pomocą piktogramów, a jeszcze niżej drukiem według klucza: pomarańczowy oznacza osobę, zielony czynność. Zaczęliśmy od czytania tych plansz raz, dwa razy dziennie. Właściwie czytanie chwycił z marszu.
Myślę, że o skuteczności tej metody zadecydował moment, kiedy wprowadziłam ją jako sposób wspierania rozwoju mowy u dziecka. Hipnoterapia, którą rozpoczęliśmy w tym czasie, wywołała u niego tyle pozytywnych emocji, że wystarczyło, aby chcieć powiedzieć „Mateusz jedzie na koniu”. Dodatkowym bodźcem motywującym byli jego ulubieni bohaterzy bajek: Myszka Miki i Specjalny Agent Oso, którzy też jeździli na koniu.
Oprócz tej pomocy na przedpokoju mamy tablice, na której naklejamy plan aktywnosci na wieczór (tylko na wieczór, bo rano nie zawsze wiem co nas czeka, a wolę Mateusza nie okłamywać).
Oprócz tej pomocy na przedpokoju mamy tablice, na której naklejamy plan aktywnosci na wieczór (tylko na wieczór, bo rano nie zawsze wiem co nas czeka, a wolę Mateusza nie okłamywać).

Od czasu kiedy rozpoczęliśmy hipoterapie zauważyłam jeszcze jedną pozytywną rzecz i bardzo ważną. Mateusz zaczął dawać sygnały, że rozumie, że coś zdarzy się za chwilę. Być może był tego świadomy wcześniej, ale ja nie miałam o tym pojęcia. I tak np. jak jedziemy na konie to mówimy, gdzie jedziemy, a on wie, co go czeka i bardzo się cieszy, pokazuje palcem gdzie trzeba jechać i woła „ihaha”. Jak wracamy z ośrodka autobusem to pytam „Jakim autobusem pojedziemy dzisiaj?” Mateusz odpowiada np. „nr 4” . Potem na przystanku pytam na jaki numer czekamy i on potwierdza „4”.



Niedawno przeszliśmy pierwszą część treningu słuchowego metodą Tomatisa. Podczas terapii musiałam zmotywować Mateuszka, żeby przez 2 tygodnie codziennie siedział i słuchał muzyki przez 80 minut non stop. Podczas treningu można było bawić się i rozmawiać. Przynosiłam ze sobą z domu ulubione zabawki synka… i bawiliśmy się. Postanowiłam wykorzystać i tą chwilę na kontynuowanie nauki czynności „startowanie” i „zatrzymywanie” pociągów. Słowa „start”, „stop” niezrozumiane stwarzają realne zagrożenie dla mojego synka, mieszkamy przy ruchliwej ulicy. Mając do dyspozycji pokrywkę od pudełka na zabawki, pociągi, cyferki i znak stop robiłam coś takiego: stawiałam znak, za znakiem układałam wzór z cyferek np. 7,6,1. Następnie Mateusz pod cyframi ustawiał pociągi według numerów, czyli tutaj: Tobik, Piotrek, Tomek. Potem zabierałam znak „stop”i krzyczeliśmy „Start” – pociągi startowały. Mateusz szybko zaakceptował taką zabawę, jednak nie potrafię jeszcze tego przenieść w życie, Mateusz dalej nie słucha polecenia „stop” na pewno tutaj czeka nas dalsza praca.


Jak już nam się znudziło startowanie i zatrzymywanie pociągów trzeba było wzbogacić repertuar i utrudnić pociągowy tor przeszkód, tak się składa, że w sali były plastikowe koła, więc wpadł mi taki pomysł do głowy, żeby pociągi skakały przez nie, niczym lwy w cyrku. Mateusz najpierw mówił „hop”, ale szybko przestawiłam go na „skacz”.
Tydzień, który właśnie się skończył był wybitnie owocny w nowe słowa. Najpierw Mateusz zaczął korzystać ze słowa „otwórz” – któregoś dnia przyniósł mi pudełko z taką kulkową masą plastyczną i powiedział z znienacka „otwórz”… pewnie nawet gdyby w środku były gwoździe to bym otworzyła! Tak mnie to ucieszyło, że sam z siebie poczuł, że musi poprosić o pomoc, że nie rzucił zdenerwowany pudełkiem w drzwi balkonowe (jak często robił w podobnych sytuacjach). Od tego czasu słowo „otwórz” przeszło ze słownika biernego do czynnego i było już użyte wielokrotnie.
A w sobotę był już naprawdę wyjątkowo dobry dzień. Mateusz sam z siebie wypowiedział po raz pierwszy kilka nowych czasowników, wszystkich użył zgodnie z ich przeznaczeniem. Powiedział „idź” „idź tam” – bo stałam mu na drodze i nie mógł przejechać.
Powiedział „jade” (nie pamiętam czy nie zmienił formy na „jedź”) – ale użył tego wtedy gdy jeździł na deskorolce.
Potem poszedł na starą maszynę do pisania i powiedział „pisze”. Jak dobrze pamiętam to powiedział też „zamknij” bądź „zamknięte” gdy zobaczył uchyloną szafkę.
Wieczorem podczas wykonywania ćwiczeń powiedział: „jeść i pić”… następnie położył się do łóżka i powiedział „spać”. Pojawił się też przymiotnik „szybko”, który od soboty był użyty wielokrotnie.
Myślę, że może to przełomowy moment, że wreszcie doczekałam się nagrody za ciężką pracę. Moje dziecko pojęło podstawową zasadę komunikacji, zaczęło używać czasowników.
Pochwalę się też, że dzięki naszemu przyjacielowi Myszce Miki pojawiła się u Mateusza motywacja to podjęcia nowych wyzwań.
Najpierw była akcja z listami. Tak się składa, że akurat nagraliśmy odcinek z Myszką Miki, która dostaje list. Wszystkie moje koleżanki od razu zareagowały, zatrudniając małych pomocników przygotowały dla Mateuszka niesamowite listy. Zawsze jak oglądamy ten odcinek bajki wyciągam jeden z listów i otwieramy go. Mateusz musi sam go otworzyć (czasami minimalnie pomagam). Jest to ćwiczenie dobre na tą nadwrażliwość w paluszkach. Ciekawość, tego co jest w środku jest silniejsza niż niechęć do dotyku. A w środku zawsze jest coś miłego, obrazki z jego ulubionymi bohaterami, piękne rysunki od dzieci… – wszystkim autorom tych arcydzieł dziękujemy.
Akcja z listami wywołała kolejną ewolucję. W jednym liście była płyta z 3 odcinkami Miki i 1 odcinkiem Małych Einsteinów. Mateusz zakochał się w tej płycie i oglądał ją prawie codziennie. Był tam między innymi odcinek jak Miki rysuje swój portret na wystawę dzieł sztuki. Żeby narysować portret Myszka korzystała z filiżanki i spodeczeka, od których odrysowała swoją głowę i uszy. Tak się składa, że spodeczek i filiżankę mam – a to efekt pracy mojego dziecka (nie ruszyłam tam palcem – to całkowicie jego praca).


Wszyscy wiecie, że Mateusz nie lubi rysować, jak rysuje to robi to tak cieniutko, że nic nie widać. A ja tu widzę wszystko! Pierwsze dwa obrazki były wykonane jakiś tydzień temu, a ten ostatni to piątkowa praca. Zaznaczę tylko, że to że Mateusio namalował swojego ulubionego bohatera nie oznacza, że zaczął malować inne rzeczy. Na razie maluje tylko Myszkę Miki – nieszkodzi, bo lepszy rydz niż nic, a ja spokojnie poczekam na kolejne dzieła sztuki.
Wkleję jeszcze efekt jednego z ćwiczeń rozwijających motorykę małą – wyklejanki z plasteliny. Codziennie je robimy – właściwie on robi, ja tylko asekuruje, żeby jak najmniej wylądowało na dywanie.

Chciałam jeszcze zareklamować i polecić wszystkim rodzicom bajkę „Mali Einsteini” – jest to świetna muzykoterapia. Podczas bajki ciągle w tle leci piękna muzyka klasyczna, a w jej rytm należy wykonywać proste ćwiczenia rytmiczne np. klepać w kolanka. Zarówno mój Mateusz jak i Zuzieńka są zakochani w tej bajce. Razem odpalają rakietę, a potem przeżywają nowe przygody. Próbują śpiewać. Jest to bez wątpienia jedna z ciekawszych propozycji edukacyjnych i na pewno wspiera wszechstronny rozwój dziecka. Mateusz pięknie nuci „dla Elizy”, śpiewa piosenkę o planetach, tańczy z niebieskonogimi głuptakami balet, nauczył sie słowa "szybko"...
Mateusz próbuje śpiewać, pięknie nuci, odpala rakietę i naśladuje wszystkie postacie z bajki Mali Einsteini.
Mateuszkowi pomaga Zuzia.
Mateusz próbuje śpiewać, pięknie nuci, odpala rakietę i naśladuje wszystkie postacie z bajki Mali Einsteini.
Mateuszkowi pomaga Zuzia.
Na koniec napisze jeszcze jedną bardzo pozytywną zmianę, jaka nastąpiła u Mateusza. Wygląda na to, że w końcu siostra ma dla niego jakieś znaczenie, że zdobyła jakieś prawa, że można się z nią pobawić. Chwilami nawet mam wrażenie, że Mateusz zaczyna się nią opiekować, może to powiedziane bardzo nad wyrost, ale zdarza sie, że poda jej jakąś zabawkę, którą upuściła, pilnuje jej kiedy wychodzimy z domu, często poproszony łapie ją za rączke. Zuzi sprawia to radość. Dotąd pasywne zachowanie brata wywoływało u niej zaburzenia w rozumieniu tego co sie dzieje. Ta zmiana w zachowaniu Mateusza wpłynie kojąco na wszystko, co sie dzieje w naszym domu. Powiem jeszcze, że jak widzę, jak dzieciaki coś psują, broją…. to nawet nie reaguje, stoję z boku i śmieje się sama do siebie, bo robią to razem. Uczucie jakie mi towarzyszy to mieszanka ulgi i radości, trudno to opisać, ale jest to niewątpliwie pozytywna energia, która sprawia, że czuję się silniejsza i wierzę w to co robię.
KOMENTARZE:
Dodaj komentarz:
2011-04-28mamamarcela
21:39:49
Hej ja jestem mamą czteroletniego Marcelka , który ma autyzm . Oglądając twój blog i twojego synka widzę mojego .Pozdrawiam
2011-04-28MamaMateuszka
22:18:17
Mamo Marcelka życze wam sukcesów! Aby naszym synkom się udało. Powodzenia
2011-04-28MamaMateuszka
22:20:11
Aniu - mamo Daniela. Napisz do nas na maila, wysle te plansze, bo sama je robie :D
2011-01-05Ania
11:17:47
Witaj. U mojego 2,5 letniego syna podejrzewają autyzm. Jest w trakcie diagnozy. Od dawna pasjonuje go alfabet i czytanie całych wyrazów. Stąd intuicyjnie pisałam mu na kartkach słowa zawierające czynności, uczucia itp. On to uwielbia, patrzy na wyraz i pokazuje co jest na nim napisane. Niektóre głośno odczytuje. Widzę, że podobnie pracujesz z synem. Gdzie można zakupić takie plansze z czynnościami, które zamieściłaś na zdjęciu? Zastanawiałam się czy objaw zainteresowania literami wygaszać czy wykorzystać do tego by go uczyć co słowa oznaczają? Wygląda na to, że można to wykorzystać. Będę śledziła Waszą stronę :) Pozdrawiam serdecznie.
Ania mama Daniela
2011-01-05MamaMateuszka
11:21:43
Aniu napisz do mnie na maila MamaMateuszka@gmail.com - plansze robiłam sama i chętnie się podziele, jeżeli ci się to przyda.
2010-11-22MamaMateuszka
09:21:36
Dziękujemy! Nie ukrywam, że sukcesy Mateusza dodają mi skrzydeł, i świat wydaje mi się nie taki straszny :D
2010-11-15Aga
11:24:05
Gratuluję!!!! takie postepy! Jestem pod ogromnym wrażeniem i zyczę kolejnych sukcesów:-)
- Cieszmy się...2012-03-03
- Postępy2011-12-18
- Regeneracja2011-08-19
- Terapia na wsi2011-06-16
- Dzień Matki2011-05-26
- Rozmyślania2011-04-08
- 2 kwietnia 2011 -...2011-04-02
- Warto czekać2011-03-07
- Rozlicz się...2011-02-09
- Wesołych Świąt2010-12-24

Gdzie, jak i kiedy
szukać pomocy?





