WYDARZENIA
Zajrzyj na Allegro. Aukcje charytatywne dla Mateuszka!
9.8 2010
Wykorzystaliśmy kilka ostatnich dni wakacji na maksa. Starałam się aby dzieciaki każdą wolną chwilę spędzały na łonie natury. Mateusz jest coraz bardziej komunikatywny, co oznacza, że coraz łatwiej nad nim zapanować. Na wszelki wypadek staram się zapewnić sobie drugą osobę do pomocy, bo poprawa nie jest jeszcze, aż tak mocna, żebym była w stanie przewidzieć w stu procentach, jak skończy się spacer. I tak na przykład jest fajnie wszystko gra, gdy nagle Mateusz potrafi wyłączyć się położyć, albo usiąść w miejscu, w którym akurat się znajdujemy i koniec. Zawieszenie. Nie można do niego dotrzeć. Na szczęście te stany są coraz rzadsze.




Staram się w dalszym ciągu do terapii Mateusza włączać zabawy z Zuzią. Moja intuicja ciągle mi mówi, że Zuzia jest naszą wielką szansą na normalność, tak wielkie nadzieje pokładam w tej malutkiej dziewczynce, ale tak czuje. Moja teoria głosi, że gdy Mateusz zacznie na dobre zauważać Zuzie, to ona go pociągnie i nauczy normalnych zabaw.
Ostatnio postanowiłam zabrać dzieciaki na podbój kałuż na deptaku obok domu. Bałam się trochę, że Mateusz zacznie świrować, jak to miało miejsce przy mojej ostatniej próbie jesienią. Moim celem było sprawić radość dzieciom, ale jednocześnie wpoić, że do kałuży należy mieć specjalne buty, specjalny płaszczyk i parasol, oraz że bez tego sprzętu nie wskakujemy do wody. Jestem bardzo zadowolona. Mateusz spisał się rewelacyjnie i nawet się słuchał!!! Zuzia za to uparła się na jedną konkretną kałuże i wszelkie argumenty by iść dalej nie przynosiły efektu. Byłam dumna z syna, bo spodziewałam się problemów, a tu miłe zaskoczenie.
Innym razem odkryłam, że plastikowy jeździk zakupiony prawie dwa lata temu wreszcie zaczął się przydawać. Mateusz jeździ na nim po dworze duż lepiej niż na rowerkach (gdzie wymagane jest zbyt wiele na raz, skręcanie, pedałowanie...). Tutaj odpycha się nogami i jedzie. Sam wymyślił, że z górki jest fajniej. Jego kreatywność coraz częściej daje znać o sobie. W naszych zabawach jest ważne to, aby dwoje dzieci bawiło się na raz. Dlatego Zuzi też biorę z tym że nie na jeździk (bo mamy tylko jeden), ale daje jej wózek, albo rowerek. Mateusz bardzo pilnuje gdzie ona jest, a jak zejdzie z rowerka to ją "nakierowuje spowrotem"
Nie ukrywam Zuzia, to mój główny plan, jednak nie jedyny... Ciągle działam na tyle na ile potrafię i na ile zdążyłam już poznać umysł syna. Staram się pobudzić Mateusza do rozmów, chwalę każdorazową próbę wypowiedzi. Ostatnio pojawiają się nawet wypowiedzi złożone. Uczę go ciągle prostego zdania "Daj mi mleko", "Daj mi komputer", "Daj mi ogórek" idzie to ciężko, bo Mateusz chyba zwrot "Daj mi mleko" uznał za słowo "DAJ" i nie bardzo potrafi to rozdzielić, albo "mleko" zastąpić na coś innego. Dużą w zrozumieniu tej niedoskonałości odegrały ogóki małosolne, na drugi dzień po zmuszeniu Mateuszka do powiedzenia "Daj mi ogórka" prosząc o mleko powiedział "Daj mi mleko ogórek" - co dało mi możliwość zauważenia, że nie rozumie tego zwrotu. Laptop stał się bardzo dobrym bodźcem zachęcającym do nauczenia się słów "Daj mi komputer" - teraz sam w ten sposób prosi o laptopa (przy okazji pochwalimy się, że Mateszu obsługuje go bez myszki, czyli pokonał kolejny wielki problem: nadwrażliwość na delikatny dotyk). W minioną środę, gdy Mateusz grał na zwykłym komputerze w Sokratesa (specjalny program), a ja wzięłam laptopa, on popatrzył, po czym wyłączył komputer i podszedł do mnie. Nastęnie pokazał mi przycisk wyłączenia. Powiedział "TU", potem nacisnął. Powiedział "koniec" i zamknął laptop. Po czym wystawił rączkę i powiedział "daj" zabierając komputer, który nawet nie zdążył się wyłączyć. Bardzo mnie tym ucieszył, bo wierze że naprawdę zaczyna rozumieć jak używać słów.
Ostatnio postanowiłam zabrać dzieciaki na podbój kałuż na deptaku obok domu. Bałam się trochę, że Mateusz zacznie świrować, jak to miało miejsce przy mojej ostatniej próbie jesienią. Moim celem było sprawić radość dzieciom, ale jednocześnie wpoić, że do kałuży należy mieć specjalne buty, specjalny płaszczyk i parasol, oraz że bez tego sprzętu nie wskakujemy do wody. Jestem bardzo zadowolona. Mateusz spisał się rewelacyjnie i nawet się słuchał!!! Zuzia za to uparła się na jedną konkretną kałuże i wszelkie argumenty by iść dalej nie przynosiły efektu. Byłam dumna z syna, bo spodziewałam się problemów, a tu miłe zaskoczenie.
Innym razem odkryłam, że plastikowy jeździk zakupiony prawie dwa lata temu wreszcie zaczął się przydawać. Mateusz jeździ na nim po dworze duż lepiej niż na rowerkach (gdzie wymagane jest zbyt wiele na raz, skręcanie, pedałowanie...). Tutaj odpycha się nogami i jedzie. Sam wymyślił, że z górki jest fajniej. Jego kreatywność coraz częściej daje znać o sobie. W naszych zabawach jest ważne to, aby dwoje dzieci bawiło się na raz. Dlatego Zuzi też biorę z tym że nie na jeździk (bo mamy tylko jeden), ale daje jej wózek, albo rowerek. Mateusz bardzo pilnuje gdzie ona jest, a jak zejdzie z rowerka to ją "nakierowuje spowrotem"
Nie ukrywam Zuzia, to mój główny plan, jednak nie jedyny... Ciągle działam na tyle na ile potrafię i na ile zdążyłam już poznać umysł syna. Staram się pobudzić Mateusza do rozmów, chwalę każdorazową próbę wypowiedzi. Ostatnio pojawiają się nawet wypowiedzi złożone. Uczę go ciągle prostego zdania "Daj mi mleko", "Daj mi komputer", "Daj mi ogórek" idzie to ciężko, bo Mateusz chyba zwrot "Daj mi mleko" uznał za słowo "DAJ" i nie bardzo potrafi to rozdzielić, albo "mleko" zastąpić na coś innego. Dużą w zrozumieniu tej niedoskonałości odegrały ogóki małosolne, na drugi dzień po zmuszeniu Mateuszka do powiedzenia "Daj mi ogórka" prosząc o mleko powiedział "Daj mi mleko ogórek" - co dało mi możliwość zauważenia, że nie rozumie tego zwrotu. Laptop stał się bardzo dobrym bodźcem zachęcającym do nauczenia się słów "Daj mi komputer" - teraz sam w ten sposób prosi o laptopa (przy okazji pochwalimy się, że Mateszu obsługuje go bez myszki, czyli pokonał kolejny wielki problem: nadwrażliwość na delikatny dotyk). W minioną środę, gdy Mateusz grał na zwykłym komputerze w Sokratesa (specjalny program), a ja wzięłam laptopa, on popatrzył, po czym wyłączył komputer i podszedł do mnie. Nastęnie pokazał mi przycisk wyłączenia. Powiedział "TU", potem nacisnął. Powiedział "koniec" i zamknął laptop. Po czym wystawił rączkę i powiedział "daj" zabierając komputer, który nawet nie zdążył się wyłączyć. Bardzo mnie tym ucieszył, bo wierze że naprawdę zaczyna rozumieć jak używać słów.
Zaczęły się już zajęcia w Ośrodku Opiekuńczo Rehabilitacyjnym. Wróciliśmy do normalności, nie mamy jeszcze zajęć popołudniowych, ale już za tydzień ruszamy z logopedą, a od września z resztą. Pierwszy tydzień był pełen emocji. Mateusz awansował do starszej grupy! Trochę wzbudziło to u mnie emocji, ale na szczęście z powodu remontu tymczasowo 2 grupy są razem, więc mamy okres przejściowy i być może Mateusz oswoi się z nowymi dziećmi. Wczoraj był pierwszy dzień bez wejścia smoka, Mateusz już nie płakał, gdy zostawiałam go na grupie. Po południu jeździmy autobusami do żłobka i potem z Zuzią razem maszerujemy do domu (oczywiście wspomagam się wózkiem, do którego pakuje oba dzieciaczki). Na koniec tylko dodam, że w naszych autobusach są napisy z nazwami przystanków. Mateusz powtarza każdy napis na przystanku i wydaje się, że wie który napis powinien być w którym miejscu... Na pewno umie je czytać. (O tym czytaniu jeszcze napisze, na razie nie chce zbyt wiele mówić, bo ciągle to sprawdzam, ale wygląda na to, że Mateusz zapamiętuje słowo jako obraz i potrafi je nawet po długim czasie odtworzyć).Na sam koniec dodam, że mąż ostatnio odkrył, że Mateusz umie liczyć do dziesięciu po angielsku. Nikt go tego nie uczył. Umiejętność nabył sam dzięi internetowi i stronie Jim Jam (tak podejrzewam). Jedno jest ważne - zrobił to sam i zaskoczył nas bardzo!!!
Więcej zdjęć oczywiście w galerii.
Brak wiadomości
- Cieszmy się...2012-03-03
- Postępy2011-12-18
- Regeneracja2011-08-19
- Terapia na wsi2011-06-16
- Dzień Matki2011-05-26
- Rozmyślania2011-04-08
- 2 kwietnia 2011 -...2011-04-02
- Warto czekać2011-03-07
- Rozlicz się...2011-02-09
- Wesołych Świąt2010-12-24

Gdzie, jak i kiedy
szukać pomocy?
