WYDARZENIA
Zajrzyj na Allegro. Aukcje charytatywne dla Mateuszka!
Naszym najważniejszym zadaniem, na chwilę obecną, jest integracja dzieciaczków. Staram się wynajdywać im przeróżne możliwości współistnienia, współdziałania, współzabawy... wszystko co można, byle było RAZEM.
Pierwszym krokiem, w tym kierunku była zabawa pociągami. Mateusz wpóścił Zuzie do swojego świata i pozwolił jej w nim przebywać, oczywiście pod warunkiem, że przestrzega jego zasad.
Kolejny krok to prowokowanie różnorodnych sytuacji tak, aby dzieci musiały się dotknąć, złapać za rączke, dać sobie buzi. Wciągam Zuzie w sekwencje ćwiczeń Mateuszkowych. Ja ćwicze z nim, mąż z nią i jest coś wspólnego - kontak wzrokowy, wzajemna obserwacja co robi to drugie dziecko. Są momenty, że Mateusza to irytuje, jednak przeważnie podoba mu sie, że ktoś robi to co on.
Coraz częściej wychodzimy też z dziećmi do ludzi, do miasta, do lasu. I tak np. byliśmy w małpim gaju, dzie namęczyłam się jak diabli, bo dzieci miały swoje odmienne zajęcia. Jednak znalazło się coś wspólnego: trzy bryły z cyferkami, które dzieciaki nosiły po poszczególnych pomieszczeniach, wnosiły na trampoline i na drabinke.
Wyprowadzamy je czasami na rowerki lub na hulajnogii, które dostały na dzień dziecka. W ogóle ostatnio staram się kupować wszystko po dwie sztuki (jeżeli nie takie same to zbliżone do siebie wyglądem, a na pewno o podobnym działaniu zabawki). Mateuszek kontroluje co robi Zuzia, Zuzia dobrze sie bawi i jest fajnie. Taka wycieczka na rowerkach nie trwa długo, bo najczesciej 15-20 minut, ale jest to czas wspólny i mam świadomość, że będzie on coraz dłuższy.
Jeżeli bawimy się w domu i np. malujemy farbkami to mam dwa komplety farbek. Jeżeli malujemy pastelami, to mam dwa pudełka z kredkami. Staram się aby każde dziecko mialo możliwość uczestniczyć w naszych wspólnych zabawach.
Jakiś czas temu wzięliśmy też na raz dwójke dzieci na basen. Przeważnie tego nie robimy, bo oszczędzaliśmy pieniądze i po prostu ja szłam na basen tylko z synem. Jednak córka dorasta i też zaczyna potrzebować nie tyle co basenu, czy innych zabaw, ale przebywania z nami. Dla niej ten basen to była prawdziwa frajda.
Zuzia była też z Mateuszkiem na ćwiczeniach. Strasznie jej się podobało. Dzięki niesamowitej pani Kierownik z Ośrodka Opiekuńczo Rechabilitacyjnego będziemy mogli przyprowadzać Zuzie raz na jakiś czas np. na sale doświadczania światem, gdzie będę mogła integrować moje dzieci w tak świetnym do ćwiczeń miejscu. Jest to naprawde niesamowita sprawa, bo nie spodziewałam się, że ktoś pozwoli Zuzi na włączanie sie do terapii.
Mam też zgodę pani logopedy, żeby co jakiś czas Zuzia pojawiła się na ćwiczeniach z Mateuszem. Na razie uważam, że to nie jest dobry pomysł, bo Zuzia by zdemolowała gabinet, ale być może za jakiś miesiąc lub dwa zmienie zdanie i skorzystam.
Napisze też, że od jakiś dwuch, trzech miesięcy Mateusz pozwolił sie wozić w wózku razem z Zuzią. Takie zbliżenie jest dla mnie czymś niesamowitym. Mateusz tak zaakceptował Zuzie, że potrafi ona nawet na nim zasnąć, a on nie reaguje krzykiem i piskiem jak kiedyś, gdy go tylko dotknęła.
Myślę, że jak trochę nad tymi moimi kochanymi dzieciaczkami popracuje, to za jakiś czas Zuzia ma szanse zostać największą terapeutką Mateusza i to ona będzie go uczyła świata. To ciężkie zadanie, jednak wierzę że moja mądra córeczka podoła, bo jak nie ta wspaniała dziewczynka to kto?
Z innych informacji to napisze tak po krótce, że byłam z Mateuszem na pierwszej wycieczce. Pojechaliśmy z Ośrodkiem do Cyrkolandu i powiem, że nawet pozytywnie odbieram ten wyjazd. Troszke się namęczyłam, ale było warto. Mateusz poznał zwierzęta - najbardziej podobała mu się tchurzofredka, którą nawet pogłaskał. Pobawił się na trampolinach i zaczął używać nowego czasownika "skaczę". Cyrk podobał mu się średnio, ale po cyrku, gdy były warsztaty podobało mu się jak kręci się hulahop i nawet sam próbował przez moment zabawy z obręczą. Jeżeli w przyszłości będą takie wycieczki to na pewno się zapiszemy, bo warto.
Napisze jeszcze, że potwierdza się ciągle to że Mateusz ma niesamowitą pamięć. Ostatnio zaczęłiśmy podejrzewać, że potrafi on czytać. Niektóre wyrazy, które pojawiają się na monitorze, lub na papierze potrafi powiedzieć. Dzieje sie to prawdopodobnie na zasadzie zapamietania słowa jako obraz, jednak robi to ogromne wrażenie. Zauważyłam, że wystarczy aby słowo padło kilka razy, albo nawet raz przy okazji jakiejś gry komputerowej i było opatrzone pisanym wyrazem i on to już kojarzy. Tak było z naszym pierwszym okrzykiem "brawo", tak jest teraz ze słowami z gier minimini takimi jak np. "start", "instrukcja", "zabawa" ale też ze słowami usłyszanymi w komunikacji miejsckiej "rondo", "pod kładką". Powiem, że jest to fajne zjawisko. Cieszy mnie, że wreszcie z ust mojego dziecka padają słowa. Ciągle czekam na moment, w którym monolog zmieni się w dialog i będę mogła czerpać radość z dwukierunkowej komunikacji z dzieckiem.
Brak wiadomości
- Cieszmy się...2012-03-03
- Postępy2011-12-18
- Regeneracja2011-08-19
- Terapia na wsi2011-06-16
- Dzień Matki2011-05-26
- Rozmyślania2011-04-08
- 2 kwietnia 2011 -...2011-04-02
- Warto czekać2011-03-07
- Rozlicz się...2011-02-09
- Wesołych Świąt2010-12-24

Gdzie, jak i kiedy
szukać pomocy?
