WYDARZENIA

Zajrzyj na Allegro. Aukcje charytatywne dla Mateuszka!

13.6 2010
Po podaniu "głupiego Jasia"W miniony poniedziałek Mateusz przeszedł zabieg operacyjny w Lubińskim Szpitalu Miedziowego Centrum Zdrowia.
Cały pobyt wspominamy bardzo dobrze! Opieka medyczna wspaniała!!! Najważniejsze, że praktycznie cały czas mogliśmy przebywać z dzieckiem oraz, że dzięki wspaniałej Pani Ordynator nasz czas pobytu na oddziale skrócony został do minimum. Przebywanie w nowym miejscu, a zwłaszcza w szpitalu jest trudne dla każdego dziecka, a dla autysty, który ma problem z klimatyzacją w nowych miejscach jest jeszcze trudniejsze.

Do szpitala stawiliśmy się raniutko. Dzięki Pani Ordynator wszelkie formalności przed zabiegiem zostały przeprowadzone bardzo sprawnie. Jesteśmy za to bardzo wdzięczni, bo znając już polskie szpitale trochę się tego obawialiśmy. Udało się bez problemu nakłonić Mateuszka do nasiusiania do pojemniczka, bez większego problemu założono mu weflon. Podczas przyjęcia przeprowadzono wywiad z anastazjologiem oraz ponowne badanie laryngologiczne. Ku naszmu zdziwieniu i zdziwieniu Pani Ordynator okazało się, że słuch Matusza poprawił się i jest na tyle dobry, że nie wymaga interwencji operacyjnej. To była super wiadomość. Z listyny planowanych zabiegów skreśliliśmy nacinanie błony w obu uszkach i zostało tylko wycięcie trzeciego migdała. Nie ukrywam, że strasznie bałam się tego zabiegu na uszach i to nie może tego, że on będzie zrobiony, tylko tego jak to będzie po. To znaczy, skoro Mateusz tak źle słyszał i nagle w sposób mechaniczny odblokuje się dostęp dźwięków to czy ta nowa głośność dźwięków go nie przerazi, nie przestraszy, nie będzie powodować lęków i jakiejś nowej fiksacji. Pewnie pisze niezrozumiale, bo zabieg nie miał na celu pogorszenia stanu zdrowia dziecka, a jego poprawę, jednak jeżeli ktoś z Was ma znajomego autyste, to zrozumie moje obawy. Całe szczęście, że nie było potrzeby konfrontacji moich obaw z rzeczywistością.

Dostaliśmy oddzielną salę (prawdopodobnie, dlatego, że na noc z dzieckiem zostawał tatuś, a na innych salach były kobiety). Dzięki książeczkom z Tomkiem, które oczywiście wzięliśmy z domu, przetrwaliśmy fazę głodówki bez awantur. Tuż przed 11.00 podano Mateusiowi syropek ogłupiający i momentalnie zaczął być szczęśliwy jakby wygrał w totka. Chwilę potem wzięto go na blok operacyjny. Mogliśmy go odprowadzić i być z nim do ostatniej chwili przed operacjom. Zabieg nie trwał długo. Gdy Mateusz był pod narkozą Pani Ordynator jeszcze raz dokładnie sprawdziła stan jego słuchu. Tuż po zabiegu usłyszeliśmy okrzyk niezadowolenia Mateuszka. Otworzył się drzwi. Mateuszka na siłę wybudzono po narkozie, a on po prostu chciał spać, dlatego okazywał niezadowolenie. Przetransportowano nas na salę i małuch kontynuował sen.

Nadeszła chwila ulgi, że już po wszystkim!!! Emocje uszły ze mnie i poczułam ogromne zmęczenie psychiczne. Zostaliśmy pouczeni ile czasu nie wolno po narkozie jeść, że nie wolno pić soków owocowych itd. no i najważniejsze, że ma leżeć na boku, bo może jeszcze coś z gardła lub nosa wyciekać. 

Mateusio wyspał się do oporu. Jak się obudził mógł już spokojnie dostać picie i letnią kaszkę. Potem jadł już prawie normalnie, bo wiadomo, że jedzenie miał odpowiednio podawane letnie i miękkie. Zjadł jogurt, banana, kanapki. Póżniej ładnie się bawił książeczkami (które przeczytaliśmy mu tego dnia ze sto razy), kilkoma wagonikami, które wzięliśmy z domku i... obserwacjom pociągów przez okno. Byliśmy na szóstym piętrze, a widok z okna był na cały Lubin, w tym na tory kolejowe, na których co jakiś czas pojawiała się lokomotywa z wagonami. To była niezła atrakcja.  Mateusz liczył wagony i krzyzał "kokąg" (pociąg).
Mateusz patrzy na pociągi za oknem
Drugiego dnia tuż po obchodzie lekarskim wyszliśmy ze szpitala. Mateusz ucieszył się, że jest wreszcie w domu. Od razu zaczął witać się ze swoimi blaszanymi przyjaciółmi.  Dostaliśmy zalecenia, co do dalszego leczenia, antybiotyki i informacje o konieczności kontroli za kilka dni. Podczas kontrolnej wizyty ponownie będzie przeprowadzone badanie słuchu, ale myślę, wszystko jest OK. Dodatkowo poinformowano nas, że Mateusz nie powinien przebywać na słońcu i brać ciepłej kompieli.

Minął już tydzień od operacji. Wszystko jest w porządku. Mateusz chyba nie pamięta, że coś się działo. Miał troszkę problemy na początku z piciem. Nie wszystko chce jeszcze jeść i nie wszystko jeszcze dostaje... Ale najważniejsze, że mamy to już za sobą!

Jeszcze raz pragnę podziękować wspaniałej Pani Ordynator Milnikiewicz, która naprawdę potraktowała Mateuszka jak własne dziecko i zrobiła wszystko, aby jego pobyt w szpitalu zakończył się sukcesem i zadowoleniem - bardzo Pani dziękujemy!
KOMENTARZE:

2010-06-25magda
22:12:17
uff, co za ulga bo niby zabieg nie najtrudniejszy ale stresu zawsze co niemiara. trzymamy dalej kciuki i gorąco pozdrawiamy z Wrocławia :)
2010-06-18MamaMateuszka
08:28:39
Cały czas to czuje :D Dzięuje i pozdrowiam.
2010-06-16Kamil O.
09:02:35
Cieszymy się, że wszystko jest w porządku. Cały czas trzymamy kciuki za Mateuszka, i za Was:)

Dodaj komentarz:
Nick: *
E-mail:
Treść: *
Przepisz kod z obrazka:
Wyczysc


Gdzie, jak i kiedy
szukać pomocy?

Strony Internetowe Invedia