WYDARZENIA

Zajrzyj na Allegro. Aukcje charytatywne dla Mateuszka!

9.6 2010
Opowiem historie małego blaszanego Diselka, która bardzo mnie poruszyła, rozwścieczyła, zdenerwowała... i w ogóle brak mi słów, żeby napisać, co czułam. Na szczęście skończyła się happy endem, ale może od początku...
Pewien malutki chłopczyk o imieniu Samuel
dowiedział się z internetu o chorobie Mateuszka. Przeczytał też o tym, jak Mateusz uwielbia pociągi z serii Tomek i Przyjaciele i że dzięi nim pokonuje ograniczenia, jakie postawiła przed nim choroba. Postanowił, że zrobi prezent Mateusiowi i odda mu jedną swoją lokomotywę. Razem z Mamą napisali do nas maila, żeby ustalić, który pociąg ma być tym prezentem - padło na Disla (dlatego, że jest czarny, a my nie mieliśmy jeszcze czarnej lokomotywy). Samuelek i jego mama wysłali pociąg pocztą. Do paczki dołączyli list, piękny obrazek (poniżej) i książki...
Uprzedzona mailem czekałam na paczkę. Przesyłka dotarła szybciutko. Tak się złożyło, że odbierałam ją w biegu, właściwie będąc już w drodze do wyjścia po Mateuszka (kończyły się rehabilitacje) i jeszcze zadzwonił telefon... Przesylka pokwitowana wylądowała na pułeczce w przedpokoju. Rozmowa telefoniczna trwała  może ze 20 sekund. Otworzyłam paczke i okazało się, że klej jest mokry, nie trzyma, a pociągu w środku nie ma! Byłam tak wściekła, tak zła!!! Wybiegłam za listonoszką, ale nie widziałam jej, zajrzałam po klatkach obok, ale nie znalazłam... Było już późno. Jedno wiedziałam, że nie zostawie tego tak sobie! Może gdyby to mi zginęło coś na poczcie to inaczej bym myślałą, ale to był prezent od dziecka dla dziecka, dar z serca! Pojechałam do głównego urzędu pocztowego, gdzie opowiedziałam o całym zdarzeniu, podkreślając, że klej był mokry (przez 30 minut zanim dotarłam do poczty zdążył wyschnąć, ale nie trzymał już zaklejonej koperty). Pani naczelnik była bardzo zdziwiona, broniła swojej listonoszki, jednak obiecała sprawę wyjaśnić... Na drugi dzień zadzwoniła do mnie z informacją, że listonoszka nie przyznaje się do winy. W międzyczasie troszkę ochłonęłam i stwierdziłam, że rzeczywiście narażanie swojego miejsca pracy i kradzież blaszanego pociągu nie wielkiej wartości jest bez sensown. W poniedziałek osobiście rozmawiałam z listonoszką i uwierzyłam, że padła ofiarą czyjegoś bezczelnego zachowania. Napisałam pismo, w którym ponownie opisałam całe zdażenie, ale jednocześnie oddalając zarzuty od listonoszki, chwaląc jej dotychczasową pracę. Wręczając pismo pani naczelnik zostałam miło zaskoczona - Poczta Polska przejęła się naszą historią i postanowiła odkupić zaginiony pociąg. To bardzo miły gest, którego nie spodziewałam się. Miałam świadomość, że stoję na pozycji przegranej, gdyż przesyłka była nadana listem poleconym zwykłym, nie przysługiwały mi żadne prawa do reklamacji... Kilka dni później listonoszka przyniosła Mateuszkowi Diselka, dokładnie takiego, jak wysłał Samuel.
Wracając jednak do Samuelka, które to miał wielkie serduszko, chcę żeby wiedział, że to co nam dał to więcej niż Diselek. Otóż dzięki jego obrazkowi powstały pierwsze odwzorowujące rzeczywistość obrazki Mateuszka!!!
I tak Mateusio namalował KUBĘ, ANIE i KLARĘ, TOMKA, PIOTRKA i jeszcze jednego KUBĘ. Wybierał farbę, malował, a potem pokazywał swoje dzieło i nazywał jego bohatera. To ogromny krok do przodu! Samuelek swoim obrazkiem otworzył kolejne drzwi, które dotąd były zamknięte przed Mateuszkiem. Warto zauważyć, że pociągi przypominają pociągi, wagony przypominają wagony, wszystko ma odpowiedni kształt i zostało nazwane prawidłowo! Wszystkie malowidła schowałam na pamiątkę, bo są naprawdę śliczne!
Idąc za ciosem postanowiliśmy lepić pociągi z ciastoliny, mając przy tym niezłą frajdę....
Samuelku, bardzo dziękujemy!
KOMENTARZE:

2010-06-13MamaMateuszka
12:32:48
Ja zawsze współczuje tym paniom w okienku, bo mają ciężką pracę, ludzie czasami są bardzo niemili... Jednak to co się ostatnio wydarzyło otworzyło mi oczy, na czarną stronę pracy poczty. Teraz są takie procedury, że każdy może sobie coś wyciągnąć z paczki a winna będzie listonoska, bo to ona doręcza przesyłkę... Tylko dlaczego nikt nie kontroluje tych ludzi, którzy mają dostęp do przesyłek pomiędzy nadaniem a doręczeniem.
2010-06-13kamila
23:15:54
brawo trzymam za dalsze postępy kciuki....buziale Mati
2010-06-11Justyna
18:05:59
Ależ się wzruszyłam, jak to dobrze, że są jeszcze dobrzy ludzie na tym świecie:)) A poczta pl powinna się nazywać Kradziejowo Polskie, ostatnio ciągle słyszę o kradzieżach u nich, świntuchy;) Pozdrowionka, trzymam kciuki! Śliczne malowidła! sama lepszych bym nie zrobiła:))

Dodaj komentarz:
Nick: *
E-mail:
Treść: *
Przepisz kod z obrazka:
Wyczysc


Gdzie, jak i kiedy
szukać pomocy?

Strony Internetowe Invedia